Heej. Wczoraj byłam u Jaśminy, robiłyśmy sałatkę warzywną, bo jak wiecie, nasza dieta nie odstępuje za szybko :) Musiałam jechać na festyn, także ,, opuściłam ,, na godzinkę Jaśminę. Festyn był oczywiście opóźniony, ale wyszłyśmy jako 2 albo 3, więc nie było źle :) Jak przyjechałam to na rowerze popędziłam do Jaśminy i oczywiście zrobiłyśmy ćwiczenia.

Nie, nie robimy 6 weidera, ponieważ nie chodzi nam o brzuch. Bardziej chodzi nam oto aby schudnąć w nogach. Niby jak założymy leginsy wszystko okej, ale z krótkimi spodenkami gorzej. Jeździmy dużo na rowerze, bo to podobno pomaga, Jaśminie idzie to w nogach nad stopami, a mi w nogach nie idzie schudnięcie żadne, tylko w brzuchu.
Wczoraj przejechałyśmy się na rowerach do Henrykowa. Pewnie pomyślicie, że to bujda, ale nie ! Dwa razy byłyśmy rolkami pod taki domek zwany Szubienicą oraz raz na rowerach, a wczoraj postanowiłyśmy, że pojedziemy dalej, aż nam sił zabraknie. Dojechałyśmy do znaku Henryków, natomiast postanowiłyśmy, że już do skrzyżowania nie daleko i pojechałyśmy. Chciałyśmy jechać jeszcze dalej, ale ani ja, ani Jaśmina nie mamy karty rowerowej, więc klapa.
***
Mój brzuch przez tą jazdę staję się taki twardszy. Wczoraj przesuwałyśmy siano, zwinięte po prostu w kółko, nie pamiętam jak to dokładnie się nazywa, ale cóż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz